17 listopada 2017

Clarins Everlasting Cushion Foundation+ oraz Everlasting Compact Foundation.

Do testowania nowych podkładów nie trzeba mnie namawiać - zawsze będę pierwsza w kolejce. Dzisiaj pokażę Ci nie jedną, a aż dwie nowości od francuskiej marki Clarins - Długotrwały Podkład w Kompakcie SPF 9 oraz Długotrwały Podkład w Poduszeczce SPF 50. Clarins znam od wielu lat i mam swoje must have marki, jednym z nich jest podkład True Radiance, do którego wciąż powracam. Bardzo cenię również produkty cushion, o których wiele razy pisałam na łamach bloga, dlatego byłam ciekawa jak poradzi sobie z tym wyzwaniem Clarins.


Zacznę od opakowań - w obydwu przypadkach są piękne, minimalistyczne oraz intuicyjne. Matowe złoto czyli Długotrwały Podkład w Kompakcie SPF 9 to podkład matujący w kompakcie pozwalający szybko ukryć niedoskonałości, nie powodując efektu maski. Cera jest perfekcyjnie jednolita, a makijaż nie rozmazuje się i trwa przez cały dzień. Lekka konsystencja delikatnie wtapia się w skórę, pozwalając jej oddychać, poziom krycia możesz bez problemu stopniować. Właściwości pielęgnacyjne łączą ochronę przeciwsłoneczną (SPF 9) z ochroną przeciw zanieczyszczeniom, pozwalając zachować piękno skóry. Efektem stosowania jest jednolita, wygładzona cera, która nie otrzymuje efektu maski. Jest wygodny w aplikacji, możesz wykonywać poprawki w ciągu dnia, a gąbeczkę szybko wyprać i wysuszyć.


Biel to Długotrwały Podkład w Poduszeczce SPF 50 - produkt o konsystencji zamkniętej w nasączonej poduszeczce. Nadaje cerze perfekcyjny wygląd z efektem rozświetlenia, nie rozmazuje się i nie wymaga retuszu w ciągu dnia. Jego świeża konsystencja o średnim stopniu krycia koryguje niedoskonałości i pozwala skórze oddychać, nadając jej zdrowy, promienny wygląd. Praktyczny, mieszczący się w każdej torebce jak podkład w kompakcie, dodatkowo pielęgnuje i chroni skórę dzięki filtrowi SPF 50 / PA+++ oraz kompleksowi Anti-Pollution Clarins. Nowatorskie opakowanie z wymiennym wkładem jest ekologiczne i pozwala na ponowne uzupełnienie produktu. Werdykt? Uwielbiam! Przeczuwałam, że dla moich potrzeb i potrzeb mojej skóry to właśnie cushion będzie ideałem i tak się również stało. Wykończenie i efekt na skórze jest piękny natomiast musisz mi uwierzyć na słowo. Odcień 110 Honey, który otrzymałam do przetestowania jest dla mnie stanowczo za ciemny więc testowałam go tylko i wyłącznie w domu. Podobnie ma się sytuacja z pierwszym produktem o którym pisałam - mam wersję 112 Amber czyli również dość ciemną.


Zrobiłam dla Ciebie swatche, pierwszy od lewej to podkład cushion (110), drugi puderEverlasting (112):


Jaki werdykt? Moim faworytem jest zdecydowanie Everlasting Cushion ponieważ bardziej od matu kocham glow - wybór więc nie mógł być inny. Żałuję, że nie jestem w stanie pokazać Ci jak wygląda na skórze, ale jeśli lubisz markę Clarins i ich podkłady, koniecznie przyjrzyj się bliżej produktom! Są warte zainteresowania!

Długotrwały Podkład w Kompakcie SPF 9 kosztuje 180 zł, a Długotrwały Podkład w Kompakcie SPF 9 - 185 zł.
Clarins Everlasting Cushion Foundation+ oraz Everlasting Compact Foundation.
Czytaj dalej...

14 listopada 2017

Pielęgnacja Origins Three Part Harmony: Day & Night Eye Cream Duo oraz Tri-Phase Essence Lotion.


Origins jest jedną z tych marek, której właściwie wszystkie produkty lubię i doceniam. Mam swoich ulubieńców i są to między innymi maski, zarówno nawilżające jak i oczyszczające. Bardzo dobrze wspominam pielęgnację - z moją skórą idealnie współgrała. Jakiś czas temu na rynku pojawiły się dwie nowości z luksusowej linii Three Part Harmony. Rodzina powiększyła się o Three Part Harmony Tri-Phase Essence Lotion oraz Three Part Harmony Day & Night Eye Cream Duo.


Pierwszy z produktów to lotion (Tri-Phase Essence Lotion), który jest wielozadaniową emulsją o potrójnym działaniu stworzoną przeciw matowej i suchej skórze. Po delikatnym wstrząśnięciu pastelowe warstwy tworzą jedwabiście gładki płyn, który łączy w sobie właściwości trzech warstw. Skóra jest odnowiona dzięki różowej warstwie. Regenerację nawilżenia przynosi żółta warstwa. Blask przywraca środkowa, połyskująca warstwa o właściwościach nawilżających. Główny składnik to bulwa narcyza, zajmuje centralne miejsce w emulsji wspomagającej odnowę, regenerację i blask. Nawilżenie wpływa na odbudowę i odżywienie skóry, podczas gdy wyjątkowa, trzywarstwowa formuła przygotowuje ją na kolejne zabiegi. Skóra jest odżywiona i odświeżona, a młodzieńczy blask odzyskany. Emulsję należy stosować przed aplikacją serum oraz kremów do twarzy - przygotowuje skórę do przyswojenia właściwości kolejnych kosmetyków. Używam jej z wielką przyjemnością, jest naprawdę bardzo dobrym produktem. Możesz jej odrobinę wylać w zagłębienie dłoni i wtłoczyć delikatnie w skórę lub użyć wacika kosmetycznego.



Drugą nowością jest Three Part Harmony Day & Night Eye Cream Duo czyli dwa luksusowe kremy pod oczy zamknięte w jednym, eleganckim opakowaniu. Jedna część jest przeznaczona na dzień, druga natomiast na noc. Zestaw dwóch kremów w jednym opakowaniu jest świetnym rozwiązaniem ponieważ nie musisz pamiętać o zabieraniu ze sobą dwóch kosmetyków - wiem, że to może wydawać się żadną rewolucją, ale ile razy zapomniałaś zabrać w podróż kremu (ja niestety wiele)? Lekka, bezolejowa formuła na noc w odcieniu lawendowego różu - regeneruje i wygładza widoczne linie. Formuła na noc natomiast zapewnia intensywne nawilżenie podczas snu oraz wygładzenie linii mimicznych. Skóra pod oczami nabiera pełnego energii wyglądu i zdrowego blasku. W składzie znajdziesz między innymi bulwę narcyza, która pobudza i odmładza skórę, ekstrakt ze świetlika mający za zadanie koi i zwalcza oznaki starzenia, kaktus intensywnie nawilża. Bardzo przyjemny w użytkowaniu, nie lepi się, nie roluje (wersja dzienna w przypadku makijażu) i pięknie nawilża. Delikatna skóra wokół oczu jest odżywiona, zadbana i lekko rozświetlona.


Obydwa produkty są wydajne, a ich dopełnieniem będzie krem do twarzy. Mają piękne opakowania, co jest jedną z wielu składowych wysokiej jakości kosmetyków. Podoba mi się rozwiązanie podwójnego kremu oraz nowatorska formuła lotionu. Uwielbiam specyfiki, które proponują pomoc w rozświetleniu skóry!

Miałaś okazję poznać markę Origins? Może masz swój ulubiony produkt tej marki?

Kosmetyki Origins dostępne są na wyłączność w Sephora.
Pielęgnacja Origins Three Part Harmony: Day & Night Eye Cream Duo oraz Tri-Phase Essence Lotion.
Czytaj dalej...

12 listopada 2017

Zapachy na jesień. Czym pachnie jesień 2017? Część 2.


Powinna być również i trzecia część! Na rynku pojawiło się mnóstwo cudownych nowości, które potrafią skutecznie umilić jesienną szarość. Pierwsza część jesiennych zapachów do obejrzenia tutaj: Zapachy na jesień. Czym pachnie jesień 2017? Część 1. Każda z propozycji ma w sobie coś urzekającego i ciepłego. Każdy z zapachów pięknie otula ciało i genialnie muska skórę. Jest z czego wybierać, zapraszam!



Eisenberg, Les Orientaux Latins
Nie jeden, a dwanaście nowych kompozycji! Sekretów (tak nazywane są zapachy) jest 12, ale wariantów jest o wiele więcej - można je łączyć ze sobą tworząc zupełnie coś nowego, coś swojego. Zdecydowane, mocne, ciepłe, luksusowe - każdy z nich jest wyjątkowy, a ja najbardziej polubiłam wersje męskie. Absolutnie konieczne pozycje do poznania! Jestem pewna, że będą w stanie Cię zauroczyć. Na zdjęciach możesz zobaczyć flakon wersji damskiej.

Guerlain, Mon Guerlain
Zdaję sobie sprawę, że premiera tego zapachu była już dawno, ale pomyślałam, że jest naprawdę fajną, jesienną propozycją. Mon Guerlain to hołd złożony współczesnej kobiecości – silnej, wolnej i zmysłowej. Kobietą, która zainspirowała jego powstanie jest Angelina Jolie. Nuty głowy to Bergamotka, Lawenda Carla, nuty serca: Paradisone, Jaśmin Sambac, Kumaryna, a nuty głębi Irys, Wanilia Tahitańska, Sandałowiec Album. Całość jest ciepła, kobieca, przy skórze.

Michael Kors, Wonderlust Sensual Essence
Po pierwsze, bardzo lubię wersję klasyczną i kocham aromat mleka w zapachach. Zapach przywodzi na myśl zmysłowość romansu spontanicznej wyprawy w nieznane. “W tej odurzającej, egzotycznej kompozycji jest coś urzekającego, coś, co obudzi w Tobie zew przygody” – wyjaśnia Michael Kors. Orientalno-drzewny zapach otwierają owocowo-kwiatowe nuty, które urzekają i wnoszą powiew świeżości. Soczysta gruszka chińska i wykwintna czarna wiśnia czarują zmysły, a płatki piwonii rozbłyskują iskierkami akcentu różowego pieprzu. Połączenie jaśminu i kwiatu pomarańczy nadaje kompozycji urzekającego uroku, a zmysłowe ciepło ambry i drzewa kaszmirowego otulają skórę łagodną mgiełką.

Bottega Veneta Eau de Velours
Wyrafinowany, kwiatowo-skórzano-szyprowy zapach to nowa urzekająca kreacja skupiająca się wokół aksamitnych płatków róży. Kompozycja otwiera się nutami bergamotki i różowego pieprzu, serce wypełnione absolutem róży nasyca oryginalny zapach zaskakująco intensywnym akcentem, który rozpala zmysły. Skóra i paczula, połączone ze sobą, dodają mocy nucie głębi. Dla mnie idealny, uwielbiam go mieć na sobie! Myślę, że mogłabym określić go moim signature scent tej jesieni.



Michael Kors, Sexy Ruby
Zapach inspirowany wyjątkową chwilą, w której siła, uwodzenie i elegancja łączą się w jedno spełniając marzenia o kobiecie doskonałej w swoim najseksowniejszym wcieleniu. Zmysłowy, otulający, seksowny. W kompozycji znajdziemy malinę, morelę, pieprz, a także absolut kwiatu pomarańczy, indyjski jaśmin wielkolistny, płatki róży mech, kaszmir, wanilia.

Yves Rocher Oui a l'Amour
Jeśli szukasz kwiatowej słodyczy absolutnej to kompozycja Oui a l'Amour może stać się świetnym pomysłem. Sophie Labbé, która jest kreatorką zapachu mówi o nim "Oui a l’Amour jest manifestem śmiałości i pasji! To nieoczekiwane spotkanie musującej świeżości i wibrującej zmysłowości. Rześkie nuty dzięgla podkreślają naturalną kobiecość roży. Ten roziskrzony bukiet otulony jest delikatnym ciepłem bobu tonka połączonym z elegancją drzewa cedrowego. Oui a l’Amour to zapach nieskończonej miłości." Słodko, słodko, słodko!

Jo Malone, English Oak & Redcurrant, English Oak & Hazelnut
Dwie nowe wersje zapachowe wód kolońskich Jo Malone! English Oak & Redcurrant to dojrzałe czerwone porzeczki, gotowe, aby je zebrać. Możesz zatracić się w woni legendarnego dębu przypominającego woń ziemi. English Oak & Hazelnut to kompozycja drzewno - przyprawowa. Znajdziesz w niej orzech laskowy, cedr, a w nucie bazy dąb. Możesz również połączyć dwa zapachy, aby otrzymać niesamowicie świeży, korzenny zapach z jasnym i soczystym niuansem.

Marc Jacobs, Daisy 10th Anniversary
To już 10 lat! Daisy obchodzi urodziny i świętuje je limitowaną wersją zapachu. Twórcą kompozycji jest Alberto Morillas, a znajdziesz w niej liść fiołka, grejpfrut, truskawkę, gardenię, fiołka, jaśmin, drzewo sandałowe, wanilię oraz piżmo. Wyjątkowy, urodzinowy koktajl!


Który z zapachów najchętniej nosiłabyś tej jesieni? A może masz już swój ulubiony? Jaki?
Zapachy na jesień. Czym pachnie jesień 2017? Część 2.
Czytaj dalej...

11 listopada 2017

Must Have Listopada.

Pora na kolejną, comiesięczną porcję moich must have! Tym razem sporo biżuterii i kosmetyków (a to dopiero nowość!), ale są także sprzęty, które mi osobiście bardzo by się przydały czyli między innymi mata do jogi. Wszystkie tytuły podlinkowałam więc łątwo możesz obejrzeć konkretny produkt, enjoy! 1. Blackroll
Ten przedmiot to nic innego jak ratunek dla obolałych pleców, ud, szyi, mięśni. Nigdy nie przypuszczałabym, że moim must have stanie się ... wałek. Zaczęłam jednak ćwiczyć i naprawdę mogłabym go mieć! Używałam go kilka razy i zawsze pomagał - rozbijał obolałe skurcze. Blackrolle służą do kompleksowej regeneracji i rozluźniania mięśniowo-powięziowego całego ciała. Z ich wykorzystaniem możesz uzyskać efekt zmniejszenia bolesności i napięcia mięśniowego.

2. Mimosa pudica czyli mimoza wstydliwa - po co mi kwiatek? Bo ciągle mi ich mało i mołgabym mieć w mieszkaniu miejską dżunglę! Liście rośliny pod wpływem dotyku, poruszenia lub ciemności składaja się, rozkładają sie ponownie po kilku minutach lub kiedy roślina zostanie wystawiona na działanie światła. Na Allegro możesz kupić nasiona za kilka złotych.

3. Pandora
Srebrny pierścionek z kolorową cyrkonią stylizowany na vintage. Dostępny w kilku wersjach kolorystycznych, z kamieniami w tym samym kształcie. W połączeniu z obrączkami na pewno wygląda genialnie!

4. Yope, świeca Bergamotka/Figa/Cedr
Wygląda cudownie! A jeszcze lepszą wiadomością jest to, że świece polskiej marki Yope są wegańskie, biodegradowalne i bezpieczne dla środowiska. Składają się z wosku sojowego, który topi się w niższej temperaturze niż parafina, dzięki temu nasza świeca pali się dłużej, a rozpuszczony wosk nie parzy. Gdyby wylał się na meble lub ubranie, plamy z łatwością usuniesz za pomocą ciepłej wody i mydła (czy to nie jest wspaniałe?!) Świecę można palić w sypialni, ponieważ wytwarza niewielką ilość dwutlenku węgla, nie emituje toksyn i nie kopci.


5. Tarte, skin twinkle lighting palette vol. II
Oh, hello stranger! Jeszcze niedostępna marka tarte, która mam nadzieję niebawem pojawi się w Polsce tworzy takie cudeńka, że przebieram nóżkami! Oczywiście zamówiłam właśnie dzisiaj dwa produkty, co prawda inne niż paleta rozświetlaczy, którą widzisz na zdjęciu więc niebawem pokażę moje zdobycze na Instagramie!

6. W. Kruk, wisiorek Kwiaty Nocy
Myślę, że z tą kolekcją marka przeszła samą siebie - wszystko jest bajeczne i wszystko mogłabym nosić na sobie dzień i noc. Wisiorek z kolekcji chabrów jest delikatny i bardzo przyciągający! Kwiaty Nocy to biżuteria ręcznie malowana emalią, pokryta 14-karatowym złotem lub rodowana na ciemno. Każdy kwiatowy element opowiada historię, którą chcesz zatrzymać. Piękne!

7. Neogen, Dermalogy Bio Peel Gauze Peeling Lemon
Azjatycka marka niedawno pojawiła się w perfumeriach Douglas i po przetestowaniu kilku masek - mam ochotę na więcej! Neogen Dermalogy Bio Peel Gauze Peeling Lemon to jednorazowe płatki złuszczające martwe komórki naskórka oraz usuwające zanieczyszczenia osadzone głęboko w skórze. Wzmacniają naturalną barierę ochronną skóry, oczyszczają, zwężają rozszerzone pory oraz nawilżają. Ekstrakt z cytryny (bogate źródło Witaminy C) oczyszcza, nawilża oraz rozjaśnia matową skórę. Trawa cytrynowa zawiera Cytral, który odżywia, regeneruje oraz wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry. Skutecznie usuwa martwy naskórek i pozostawia uczucie świeżości. Spróbowałam i chcę więcej!

8. & other stories, Rhinestone Heel Sandalette
Czy widziałaś moje najpiękniejsze buty na świecie? Te zajęłyby drugie miejsce. Są przepiękne!


9. Collistar, Nero Sublime Krem do twarzy
Kosmetyków nigdy za wiele, prawda? A skoro używam czarnej pasty do zębów to dlaczego nie spróbować czarnego kremu do twarzy? Cenny krem zapewnia skuteczne działanie poprzez efekt detoksykujący, rozświetlający oraz naprawczy. Unikalny ekstrakt z czarnej orchidei nawilża i chroni, komórki macierzyste z białej gardenii ujędrniają i regenerują, a hydrolizowana czarna perła rozświetla oraz odbudowuje skórę. Karnozyna ma silnie działanie naprawcze i antyoksydacyjne. A ja osobiście bardzo lubię i cenię markę Collistar.

10. W. Kruk, kolczyki Kwiaty Nocy
Najpierw zobaczyłam naszyjnik, a później kolczyki i.... przepadłam! Czyż nie są genialne? Fiolet chabrów w złoconej, ażurowej oprawie. W kolekcji są jeszcze maki, które także kocham!

11. Zoeva, komplet pędzli
Ten kolor! Pędzle niemieckiej marki Zoeva bardzo lubię, a kolekcja Opulence z której pochodzą jest genialna! Oprócz pędzli są w niej także palety (cienie do powiek oraz róże do policzków), którymi w zasadzie też nie pogardziłabym.

12. Kieżun Bartek, Italia do zjedzenia
Wyjątkowe połączenie książki kulinarnej i subiektywnego przewodnika po Włoszech. W środku znajdziesz historię kuchni i sztuki opatrzoną zdjęciami z licznych podróży. Książka podzielona jest na cztery rozdziały. Pierwszy z nich, Antipasti, przybliży miejsca i smaki, które doskonale pobudzą apetyt czytelnika na dalszą włoską przygodę. Miejsca mniej uczęszczane i niebanalne, takie jak Urbino (to tam urodził się Rafael Santi) czy prowincja Marche słynąca z nadziewanych oliwek. Resztę - trzeba przeczytać! A ponieważ Włochy są moim wielkim marzeniem - oczywiście, że chcę!


13. Mata Flow Tropical Mood
Jest piękna! A gdyby jeszcze ją posypać trochę brokatem... żartuję! Idealna do dynamicznej jogi, hot jogi, bikram jogi, pilatesu oraz do każdego rodzaju ćwiczeń o wysokiej intensywności. Wzór maty inspirowany jest tropikalnymi lasami wysp Mentawai. Ich dzika natura sprzyja medytacji i praktykowaniu jogi. To oaza spokoju, w której można wyciszyć myśli i odciać się od codziennego zgiełku. Piękna!

14. Olia Hercules, Kaukasis
czyli kulinarna podróż po Gruzji i innych krajach Kaukazu - tam również nigdy nie byłam, ale z opowiadań mojej siostry wiem, że jest pięknie i pysznie. Słowo Kaukasis oznacza "ośnieżony górski szczyt", na samym szczycie Kazbeku, w północno-wschodniej Gruzji, jest taras widokowy wyłożony przepiękną mozaiką. Wizerunki ludzi mają wyryte w kamieniu wyraźne kontury, ale ich środek stanowi układanka z pojedynczych kawałeczków, różnobarwnych i z pozoru niedobranych. Chyba nic lepiej nie symbolizuje kultury i kuchni Kaukazu. Już w księgarniach!

15. Tarte, Make Magic happen eyeshadow palette
O, znowu kosmetyki i znowu Tarte. Jak szaleć to szaleć i sprawiać sobie przyjemność w tym paskudnym miesiącu, jakim jest listopad. Piękna paleta cieni do powiek, która na pewno ma w sobie odrobinę magii!

16. Pandora
Tym razem w wersji zielonej, która jest tak samo piękna jak niebieska, a ja nie mogłam się powstrzymać! Jesień ogłaszam u mnie okresem ekscytacji biżuteryjnej - jem mniej więc musiałam się przerzucić na nowe hobby.

Co z mojej listy mogłoby stać się Twoim listopadowym must have? Daj znać!
Must Have Listopada.
Czytaj dalej...

9 listopada 2017

Victoria Beckham x Estēe Lauder. Makijaż jesień/zima 2017.


Tworząc tę kolekcję, pragnęłam, aby kobiety na całym świecie poczuły się pewne siebie, piękne i zmysłowe. Linia została zainspirowana moimi ulubionymi miastami i odzwierciedla moje osobiste spojrzenie na piękno "
tak swoją opowieść o najnowszej kolekcji makijażu stworzonej we współpracy z Estēe Lauder, opowiada Victoria Beckham.
Postać Victorii jest ikoniczna - rozpoznaje ją spora część kobiet na całym świecie, a wiele z nich inspiruje się jej stylem. Myślę, że marka Estēe Lauder wybrała naprawdę silną, mądrą i piękną kobietę do kooperacji. Mi osobiście zawsze podobał się jej styl, począwszy od ubrań, a kończąc na makijażu - był dopracowany, ale nie przesadzony i przekoloryzowany. Taka właśnie jest jej kolekcja makijażowa.



W mojej kolekcji możesz zobaczyć:
Morning Aura Illuminating Creme czyli krem zawierający mikro perły, dzięki którym twarz jest pięknie rozjaśniona i pełna blasku. Krem głęboko nawilża i idealnie przygotowuje skórę twarzy do makijażu, najlepiej stosować go gdy chcesz rozpromienić skórę czyli rano lub dodając do podkładu. Pozostawia skórę odżywioną i lekko rozświetloną, po aplikacji kremu i podkładu twarz wygląda na wypoczętą i zdrową.

Aura Gloss w odcieniu Honey - sposób Victorii na rozświetlenie obszarów twarzy lub ust z dodatkiem subtelnie odbijających światło złocistych perełek. Poleca, aby nakładać na usta, kości policzkowe lub grzbiet nosa. Na moich zdjęciach makijażu mam go na powiekach oraz na ustach. “Doświadczenie przed kamerą nauczyło mnie jak dużą role pełni właściwie padające na twarz światło. Dzięki Aura Gloss Twoja twarz będzie idealnie rozświetlona.“

Eye Matte Duo to zestaw dwóch kontrastowych cieni do powiek. Wysoko napigmentowane, matowe cienie do powiek w bogatych, śmiałych kolorach, u mnie możesz zobaczyć wersję Blēu Electric/Nude. Bardzo dobrze się rozprowadzają i są trwałe.

Highlighter Modern Mercury - na koniec zostawiłam chyba gwiazdę kolekcji? Chociaż szczerze mówiąc nie jestem pewna ponieważ przeglądając całą kolekcje widzę w niej jeszcze sporo cudownych produktów. Ten rozświetlacz natomiast będzie spełnieniem marzeń każdej kobiety, która marzy o dyskretnym, ale widocznym glow. Według mnie jest świetny!


Poniżej swatche kosmetyków, od lewej: Highlighter (Modern Mercury), Aura Gloss (Honey) oraz cienie do powiek Eye Matte Duo (Blēu Electric/Nude, odcień Nude jest przepiękny - świetnie sprawdzi się także w roli delikatnego bronzera).


Bardzo podoba mi się jasny brąz z duetu cieni do powiek oraz bronzer - jest bardzo w stylu Victorii. Myślę, że dość ciekawym rozwiązaniem jest Aura Gloss - do aplikacji na usta, na policzki lub jak u mnie - na powieki, ale w tym przypadku jest to opcja tylko i wyłącznie na chwilę ponieważ jest to formuła, która klei się na powiekach (produkt nie jest rekomendowany jako cień do powiek natomiast ja kocham używać błyszczyki na powieki więc i tym razem musiałam spróbować!). Warto zwrócić uwagę na opakowania - są naprawdę przepiękne i porządnie wykonane, a połączenie czerni ze złotem eleganckie, ale z rockowym pazurem.

Wykorzystałam prawie wszystkie kosmetyki, które widzisz na zdjęciu do stworzenia makijażu w stylu Victorii (pominęłam chabrowy cień do powiek). Nie wiem czy czapka spodobałaby się Victorii i czy jest w jej stylu natomiast w moim na pewno. A całość? Ty musisz ocenić czy Ci się podoba!



Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania na temat kolekcji Victoria Beckham x Estēe Lauder, który z produktów chciałabyś wypróbować?
Victoria Beckham x Estēe Lauder. Makijaż jesień/zima 2017.
Czytaj dalej...

8 listopada 2017

Ulubieńcy Kosmetyczni Październik 2017.

Ulubieńcy października to właściwie same nowości - część z produktów, które widzisz na zdjęciach niedawno miały swoją premierę, ale tak dobrze mi było w naszej relacji, że trafiły tak szybko na listę ulubieńców. Ponownie pojawia się u mnie Lush i kolejne zachwyty - kupiłam nowe maseczki, nowe produkty i testuję je od jakiegoś czasu i nadal czekam na pierwszy sklep w Polsce. Zaczynamy!


Lush, Rosy Cheeks
Świeża maseczka, która ma miesiąc lub dwa ważności - moja akurat miała mniej więcej 1,5. Pięknie pachnie, pięknie wygląda i pozostawia skórę super gładką, odżywioną i promienną. W składzie znajdziesz dużo dobroci, a jedną z nich jest różowa glinka. Bardzo lubię i na pewno wróci do mnie jeszcze nie raz.

EL, Double Wear Makeup To Go Liquid Compact
Kocham i uwielbiam podkłady w gąbeczkach! Dla mojej cery są naprawdę świetnie i tak jest również w przypadku produktu EL. Nie obciąża, fajnie kryje, jest trwały i ma w sobie to :"coś", którego niestety nie potrafię do końca sprecyzować, ale na pewno zawiera w sobie piękne rozświetlenie. Będziemy wracać do siebie!

NARS, Soft Matte Complete Concealer
Jeden z najlepszych i najbadziej trwałych. Zapewnia perfekcyjnie matowe i naturalne wykończenie. Zapewnia perfekcyjnie matowe i naturalne wykończenie, nie obciąża, ale przy bardzo suchej skórze może wchodzić w załamania skóry. U mnie sprawdza się przy mocniejszych makijażach do zdjęć. Korektor natychmiastowo zaciera, tuszuje i wygładza niedoskonałości. Poprawia także długotrwale wygląd skóry. Możesz aplikować go pędzelkiem albo palcem - jest mega wydajny.

Burberry, Fresh Glow Luminous Base
Jak widzisz na razie w miniaturkach, ale zaprzyjaźniamy się! Rozświetlająca baza Fresh Glow, która rozświetla cerę, nadając skórze naturalny blask, będący znakiem rozpoznawczym makijażu marki Burberry. Składająca się w 55% z wody baza z łatwością rozprowadza się na skórze i zapewnia długotrwałe nawilżenie. Dzięki drobno zmielonym drobinkom odbijającym światło produkt maskuje małe niedoskonałości i nadaje skórze aksamitny, młodzieńczy blask. Produkt można stosować na kilka sposobów np. aplikować na skórę samodzielnie lub jako baza pod podkład daje efekt rozświetlenia skóry lub mieszać z cieniem do powiek tworząc rozświetlający żel o transparentnym zabarwieniu. Nałożony na kości policzkowe, linię nosa i łuk Kupidyna pełni funkcję rozświetlacza.


Sisley, Phyto-Blush Twist
Phyto-Blush Twist jest nasycony kolorem jak róż kremowy, równie aksamitny jak róż pudrowy oraz zabawny i zaskakujący jak produkty typu „twist”. Ma zaokrąglony wierzchołek, aby umożliwiać łatwą i precyzyjną aplikację, nawet bez pomocy lusterka. Jego kremowa formuła oferuje wyjątkowe doznania zmysłowe - w kontakcie ze skórą zamienia się w puder, dzięki czemu zapewnia walory obu tych konsystencji: wyjątkowo gładkie i aksamitne wykończenie pudru oraz długotrwałą formułę kremu. Produkt nie zatyka porów. Wzbogacony olejkiem kameliowym i shea, pozwala zachować odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Promienne odcienie jednym pociągnięciem różowią cerę i dodają jej blasku. Mój ulubieniec to roświetlacz, który naprawdę genialnie wtapia się w skórę dzięki czemu nie tworzy plam, jest jak tafla. W serii Phyto Twist dostępne są także róże, pomadki i cienie do powiek.

Clinique, Pep-Start Double Bubble Purifying Mask
Moja pierwsza bąbelkowa maseczka! Odświeżająca, oczyszczająca żelowa maseczka, która pozostawia skórę głęboko oczyszczoną i idealnie przygotowaną do nałożenia makijażu. W kilka minut wyjątkowa formuła przemienia się z żelu w warstwę małych, białych, oczyszczających bąbelków, aby Twoja skóra wyglądała idealnie w każdym momencie. Energetyzujące działanie bąbelków i składniki złuszczające oczyszczają cerę z sebum i zanieczyszczeń, odsłaniając delikatniejszą i wygładzoną skórę, gotową na nałożenie makijażu. Fajne doświadczenie, ale jeszcze lepsze oczyszczenie! (a ja czuję się w niej trochę jak święty Mikołaj, nakładam ją na brodę i pokazuję moim dziewczynom!).

Biolage, RAW szampon i odżywka
Mój wybór to seria Nourish - do suchych, pozbawionych blasku włosów. Dzięki połączeniu szamponu i odżywki możesz cieszyć się intensywnym odżywieniem, miękkością i zdrowym wyglądem. Wszystko dzięki składnikom, takim jak olej kokosowy, miód, ekstrakt z komosy ryżowej oraz glinka kaolinowa. Do 97% składników pochodzenia naturalnego, do 99% biodegradowalne formuły, bez sztucznych barwników, bez parabenów bez silikonów, bez siarczanów. W szamponie znajdziesz między innymi komosę ryżową, a w odżywce olej kokosowy i glinkę kaolinową. Bardzo polubiłam serię RAW i na pewno będę do niej wracała, moje włosy wyglądają dzięki niej naprawdę dobrze!

Bamboo Charcoal, czarna pasta do zębów Moja pierwsza czarna pasta do zębów (dzisiaj mam więcej tych pierwszych razy!), która ma naturalny skład i delikatnie rozjaśnia zęby. Pomaga zlikwidować osady np. z kawy, herbaty, czerwonego wina. Ma świeży smak i naprawdę fajnie oczyszcza. I like it.


Jacy są Twoi październikowi ulubieńcy? Może znasz któryś z opisanych przeze mnie produktów?
Ulubieńcy Kosmetyczni Październik 2017.
Czytaj dalej...

6 listopada 2017

Beauty Monday: Boho II.

Mało mi różu! I mało mi różowych ust! Tym razem zdecydowałam się na soczyste usta i złoto na powiekach, dużo, dużo, dużo złota! Wyszło nawet tak trochę świątecznie, ale nie narzekam - w końcu już prawie grudzień :)


Przemyciłam do tego makijażu coś jeszcze - bordową kredkę na linii wodnej. Kolor, którego większość z nas się boi i omija szerokim łukiem w makijażu - według mnie bez potrzeby! Wygląda naprawdę ciekawie i tworzy fajną całość. Zrobiłam też delikatny rumieniec, rozświetliłam się i nie zakryłam w stu procentach sińców pod oczami. Wiem, że są dziewczyny, którym to przeszkadza, ale ja je zaakceptowałam i już. Moje zasinienia są spore, mam je od zawsze i pewnie zawsze będę miała więc postanowiłam się z nimi polubić.
Na moich policzkach możesz zobaczyć rozświetlacz z kolekcji Victorii Beckham i Estée Lauder - jutro postaram się dodać post o tej kolekcji!




Mam na sobie:
Twarz: Wings of Color, Matt Filler + Collagen, matujący podkład kolagenowy 201 Vanilla, Blush & Rouge róż do policzków, 04 Light Pink, Victoria Beckham x Estee Lauder roświetlacz Modern Mercury.
Oczy: Wings of Color All Day Long pomada do brwi 02 Brown, MAC Cosmetics sypkie pigmenty w odcieniach brązu i złota, Chanel kredka do powiek 928 Eros,
Usta: Sephora Cream Lip Stain 07 Cherry Blossom.

Różowe usta - TAK czy NIE?
Beauty Monday: Boho II.
Czytaj dalej...

4 listopada 2017

Są czasami chwilę, gdy myślę, że jestem trochę słaba. Że mogłabym robić więcej, lepiej, szybciej. Że za mało wykorzystuję swój czas. Czuję się winna, gdy w ciągu tygodnia mam jeden dzień "wolny" w domu i wtedy nie robię nic, co mogłabym przeliczyć na jakieś efekty (pomijając oczywiście dom i dzieci). Dostaję drgawek na stwierdzenie, że siedzę w domu z dziećmi. Po jakimś czasie nadchodzi taki dzień, gdy sobie myślę, że zapędziłam się w jakiś chory temat. Wbiłam się w jakieś ramy w których się duszę i trochę dostaję szału. Zapomniałam, że mogę, a nie muszę. Dotarło do mnie, że większość dziewczyn, które mnie otaczają ma tak samo i wykonuje miliony różnych czynności codziennie, a wcale tego nie widzi. Co gorsza, nie widzi tego też prawnie nikt dookoła. Jakim sposobem znalazłyśmy się w tym miejscu dziewczyny? Skąd bierzecie na to siłę? Naprawdę jestem ciekawa i chcę wiedzieć. Od dawna wiem, że kobiety są najsilniejsze, ale od jakiegoś czasu w osłupienie wprawia mnie to jak bardzo.

A zdjęcie na okładce? To wynik sesji dla cudownej marki Soul Label przy której pracowały prawie same dziewczyny. I każda z nich mogłaby znaleźć się w moich Geeksach (Natalię, która robiła zdjęcia już poznałyście: Geeks | Natalia ).

- Agata Herbut


AMNMAG 10/17.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...